Malarstwo jest, jak rysunek i rzeźba, jednym ze źródłowych doświadczeń formy i w tej roli pozostaje niezastąpione nie tylko dla sztuki w ogóle, lecz również dla szeroko rozumianej kultury. Karmi się własną historią i jednocześnie jest wczepione w teraźniejszość i konkretne ludzkie życie. Warsztat to określona technologia, ale też "chemia" procesów, które zachodzą w artyście, w jego wyobraźni i wrażliwości. Co pewien czas słyszy się o "śmierci malarstwa" lub, przeciwnie, o "powrocie malarstwa". Pozostawiając na boku kwestię prawdziwości tego rodzaju stwierdzeń, wystarczy skonstatować, że malarstwo ani się nie "skończyło", ani się nie "zaczęło". Było i jest, jak poezja lub muzyka, otwartą możliwością bezpośredniej wypowiedzi, której walor poznawczy nie stracił na znaczeniu, i stanowi przeciwwagę mechanicznie tworzonego i seryjnie produkowanego obrazu. Rozszerzeniu ulega samo pojęcie obrazu. Dokonuje się jego nieustanna redefinicja, której towarzyszy zawsze aktualne i ważne - zwłaszcza w akademii sztuk pięknych - pytanie o artystyczną wartość dzieła i sens tworzenia sztuki.